Po skoku rozeszli się bez słowa jak obrażeni,trudno-powiedziałam do siebie i skierowałam się do samochodu...
---------------------------------------------------------------------------------
Dojechałam do domu,otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia.Położyłam torebkę i skierowałam się do sypialni.Po czym udałam się do łazienki wzięłam prysznic i się umalowałam.Po skończeniu czynności wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni.Stanęłam przed szafą i zaczęłam grzebać.Nagle usłyszałam syreny policyjne i podbiegłam do okna.Zobaczyłam wozy które staja przed moim domem.Szybko wyjęłam z szafy ubranie(takie) i się przebrałam.Po czym zeszłam na dół,usłyszałam:
-Proszę wyjść z rękami na głowie...i bez żadnych sztuczek.Westchnęłam i schowałam telefon po czym powiedziałam.
-Chroń dom puki mnie nie będzie,wpuszczaj tylko Aisze.
-Dobrze-odpowiedziała MOS.Po tych słowach wyszłam z domu na przeciwko policji.
-Ręce na głowę!-krzykną funkcjonariusz.Ja szłam dalej w ich kierunku.
-Ręce!!!-krzykną głośniej
-Dobra-powiedziałam zirytowana.W tym momencie podbiegli do mnie inni i zakuli w kajdanki po czym zaczęli prowadzić do samochodu.Wsadzili mnie do środka i zaczęliśmy się kierować na komendę.
***
Siedziałam na krześle skuta z tyłu kajdankami i czekałam,aż ktoś się szanowanie zjawi.Nagle drzwi się otworzyły i wszedł przez nie mężczyzna w czarnej skórzanej kurtce,białym podkoszulku i dżinsach.Usiadł na krześle(tak).Westchną i odezwał się:
-No...co mi powiesz?
-A co mam mówić?-spytałam z sarkazmem.A on pochylił się do przodu.
-Co wiesz o morderstwie żony agenta Jamesa Bonda i czy to ty?-Po jego pytaniu pochyliłam się jak mogłam do przodu.
-Wiem że dostała piękną kulkę w klatkę piersiową i że ja to zrobiłam-wytłumaczyłam z uśmiechem
-I tak to spokojnie mówisz-odparł-Wiesz że dostaniesz dożywocie-wstał wkurzony
-Wiem-odparłam,uśmiech nie schodził z moich ust.
-Ty nie rozumiesz powagi sytuacji...nie wiesz co to jest siedzieć w więzieniu dla mężczyzny a co dopiero dla takiej słabej dziewczyny jak ty-chodził po pokoju w tę i na zad przede mną.
-Jakoś przeżyje-odparłam bez żadnej emocji.On pokręcił przecząco głową po czym odrzekł:
-Dostaniesz 9 lat...-spojrzał na mnie-za to że jesteś od niedawna pełnoletnia,jak i również dlatego że od razu się przyznałaś-skończył i wyszedł zamykając za sobą drzwi.Oparłam się o oparcie,po czym wszedł do pomieszczenia inny policjant i odpiął kajdanki żebym mogła wstać,po czym szybko je znowu zapiął.Wyprowadził mnie z pomieszczenia i weszliśmy do dużego bez barwnego pomieszczenia z ławkami. Od razu rozległy się stuki o kraty.Uśmiechnęła się pod nosem.Życie tu będzie rajem-powiedziałam do siebie.
Doszłam do pomieszczenia i klawisz(ochroniarz więzienny) otworzył drzwi po czym weszłam.W pomieszczeniu siedział ten facet co mnie przesłuchiwał,wstał i przeją mnie od klawisza.Po czym podszedł do szafy i wyją złożone ubranie(takie).
-Proszę-powiedział bez emocji. Wzięłam ubranie.On podszedł i zdjął kajdanki po czym się obrócił tyłem do mnie.A ja szybko się przebrałam i oddałam mu swoje ubrania a on schował ja na miejsce tamtych.Wyją z szafy nóż i mi go podał.Spojrzałam na niego zdziwiona.Dlaczego dał mi nóż?...
---------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział 4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz