niedziela, 16 lutego 2014

,,Love"-Rozdział 1

*Martina
Rano obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno.Otworzyłam oczy i podparłam się na łokciach.Po czym wstałam i powędrowałam do kuchni.Miałam blisko bo spałam w ubraniu na kanapie.
Weszłam do pomieszczenia i otworzyłam lodówkę,rozległ się głos:
-Co chcesz dzisiaj zjeść?
-Nie wiem MOS,a co mi podasz?-spytałam
-Sałatkę-odpowiedziała(MOS to taki komputer-dom)
-Ok-odpowiedziałam po czym usiadłam przy wysepce(kuchnia).Po 5 minutach miałam przed sobą śniadanie i sok pomarańczowy.Gdy skończyłam posiłek udałam się do sypialni(taka).Podeszłam do szafy i żucia mi sie w oczy torba ze strojem  do gry w kosza.Podeszłam do pułki i wzięłam telefon wybrałam numer Aiszy.
-Hej-powiedziałam
-Siemka,co tam?-spytała
-Nic,dzwonie bo może byś chciała zaliczyć rundkę w kosza.
-Pewnie,że bym chciała-odparła-załatwię nam drożynę i przeciwników
-Ok
-No to widzimy się na boisku za 15 min.-odparła
-Ok,no to do zobaczenia-powiedziałam
-Pa-odpowiedziała i się rozłączyła.Odłożyłam telefon i wyjęłam torbę ze strojem.Po czym poszłam do łazienki i się przebrałam(strój),zrobiłam makijaż i wyszłam włożyłam do torby zapasowe ubranie i telefon.Po czym szybko zbiegłam do holu wzięłam kluczyki do samochodu i krzyknęłam:
-Zamknij za mną-i skierowałam się do drzwi.
-Dobrze zamknę-odpowiedziała MOS.A ja wyszłam i skierowałam się do samochodu(taki).Wrzuciłam torbę na tylnie siedzenie i wsiadłam po czym odpaliłam silnik i ruszyłam.Wyjechałam z posesji i wyjechałam na drogę.
Jechałam jakieś 15 min.Dojechałam na miejsce.Wysiadłam,wzięłam torbę i skierowałam się na boisko.
-No Martina,ile można był czekać na ciebie.-powiedziała Lil
-Będziesz z nami grał?-spytałam
-Tak-powiedział i się uśmiechną.A ja spojrzałam zdziwiona na Aisze(strój)
-No co?-spytała
-Nic,nic...z kim jestem w drużynie?-spytałam
-Ze mną oczywiście-powiedziała
-Ok-powiedziałam
-No i jeszcze z nim-wskazała na chłopaka z czarnymi włosami-no i z nim-wskazała na tego z burzą włosów które nie widziały szczotki do włosów.-Lil jest z tym blondynem,loczkiem i tym przystojniakiem-powiedziała i wskazała na chłopaka w białej koszulce
-Skoro ci się podoba czemu go nie wybrałaś?-spytałam zdziwiona
-Bo tylko by mnie rozpraszał -powiedziała i ruszyła na boisk bo sędzia krzykną że zaczynamy.
-Martina wybijasz-powiedziała Aisza
-Czemu ja-spytałam
-Bo robisz to najlepiej-powiedziała
-Ale nie jestem najwyższa,oni są wyżsi-powiedziałam i wskazałam ręką na chłopaków
-Nie marudź-powiedziała i popchnęła mnie w stronę linii. Westchnęłam i ustawiłam sie na właściwym miejscu.A sędzia wyrzucił piłkę.I mecz sie zaczą...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 1 :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz