Dlaczego dał mi nóż?
---------------------------------------------------------------------------------Spojrzałam na niego zdziwiona.O on powiedział:
-Pewnie dziwisz się dlaczego ci dałem ten nóż?
-No...chciała bym uzyskać wyjaśnienie.
-Jak mnie mam jesteś tu pierwszy raz?-spojrzał na mnie a ja kiwnęłam głową-dlatego dałem ci to żebyś tu nie zginęła...ale nie pokazuj go bez powodu i się nie chwal,że go masz bo cię okradną i nigdy nie zostawiaj go w celi zawsze noś go przy sobie.
-Ok-kiwnęłam głową-dlaczego mi pomagasz?-nie uzyskałam odpowiedzi bo ochroniarz przyszedł zapiął kajdanki i mnie wprowadził.Przyprowadził mnie do celi i zdjął kajdanki,po czym popchną głębiej do celi.Przetarłam nadgarstki i weszłam głębiej.Odetchnęłam z ulga kiedy okazało się że w celi jestem sama.Opadłam na łóżko i patrzyłam się w sufit.Nie miałam co robić zapomniałam wsiąść sobie rzeczy.Nagle krata się otworzyła i szedł przez nią ten który mi pomógł,podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Nie wzięłaś nic ze sobą do więzienia-odparł
-Tak,nie pomyślałam o tym-powiedziałam
-Mogę ci coś załatwić jak...-nie dałam mu skończyć
-Miała bym prośbę-powiedziałam
-Jaką?-spytał
-Czy pojechał by pan do mnie przed dom i wziął torbę z rzeczami.
-Dobrze...ale żadnej broni
-Jak bym śmiała-zaśmiałam się a on się uśmiechną
-Zgoda-po tym słowie wyszedł i ochroniarz zamkną kratę od celi.Opadłam z powrotem na łóżko wkładając ręce za głowę.Włączyłam zegarek i połączyłam się z MOS.
-W czym ci mogę pomóc?
-Słuchaj niedługo przyjedzie pod dom mężczyzna ma wsiąść torbę z rzeczami,przygotuj mu ją,spakuj wszystko co potrzebne w więzieniu.
-Jest pani w więzieniu?-spytała zdziwiona
-Tak,ktoś na mnie zakapował
-Wpłacić kaucję?-spytała
-Nie,przydadzą mi się wakacje do przemyślenia całej tej sprawy,przy okazji torbę połóż przed drzwiami
-Dobrze i do zobaczenia-odparła
-Do zobaczenia-po czym się rozłączyłam.Włączyłam zegarek po czym położyłam głowę na poduszce,myślałam nad tym kto mógł na mnie zakapować,po dłuższym czasie namyśleń odpłynęłam w krainę morfeusza.
***
Obudziłam się i przeciągnęłam spojrzałam na godzinę po czym podparłam się na łokciach i rozglądnęłam.Torba leżała na szafce a cela wyglądała jakby nikt nie wchodził,więc wstałam i podeszłam do krat.W więzieniu było cicho może wszyscy śpią,znowu spojrzałam na zegarek 23:58 no nie dziwne że śpią.Zrobiłam się głodna,podeszłam do torby i wyjęłam wodę i spakowaną sałatkę usiadłam i zaczęłam jeść po czym znowu położyłam się spać...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 5
środa, 26 lutego 2014
wtorek, 25 lutego 2014
,,Love"-Rozdział 4
Po skoku rozeszli się bez słowa jak obrażeni,trudno-powiedziałam do siebie i skierowałam się do samochodu...
---------------------------------------------------------------------------------
Dojechałam do domu,otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia.Położyłam torebkę i skierowałam się do sypialni.Po czym udałam się do łazienki wzięłam prysznic i się umalowałam.Po skończeniu czynności wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni.Stanęłam przed szafą i zaczęłam grzebać.Nagle usłyszałam syreny policyjne i podbiegłam do okna.Zobaczyłam wozy które staja przed moim domem.Szybko wyjęłam z szafy ubranie(takie) i się przebrałam.Po czym zeszłam na dół,usłyszałam:
-Proszę wyjść z rękami na głowie...i bez żadnych sztuczek.Westchnęłam i schowałam telefon po czym powiedziałam.
-Chroń dom puki mnie nie będzie,wpuszczaj tylko Aisze.
-Dobrze-odpowiedziała MOS.Po tych słowach wyszłam z domu na przeciwko policji.
-Ręce na głowę!-krzykną funkcjonariusz.Ja szłam dalej w ich kierunku.
-Ręce!!!-krzykną głośniej
-Dobra-powiedziałam zirytowana.W tym momencie podbiegli do mnie inni i zakuli w kajdanki po czym zaczęli prowadzić do samochodu.Wsadzili mnie do środka i zaczęliśmy się kierować na komendę.
***
Siedziałam na krześle skuta z tyłu kajdankami i czekałam,aż ktoś się szanowanie zjawi.Nagle drzwi się otworzyły i wszedł przez nie mężczyzna w czarnej skórzanej kurtce,białym podkoszulku i dżinsach.Usiadł na krześle(tak).Westchną i odezwał się:
-No...co mi powiesz?
-A co mam mówić?-spytałam z sarkazmem.A on pochylił się do przodu.
-Co wiesz o morderstwie żony agenta Jamesa Bonda i czy to ty?-Po jego pytaniu pochyliłam się jak mogłam do przodu.
-Wiem że dostała piękną kulkę w klatkę piersiową i że ja to zrobiłam-wytłumaczyłam z uśmiechem
-I tak to spokojnie mówisz-odparł-Wiesz że dostaniesz dożywocie-wstał wkurzony
-Wiem-odparłam,uśmiech nie schodził z moich ust.
-Ty nie rozumiesz powagi sytuacji...nie wiesz co to jest siedzieć w więzieniu dla mężczyzny a co dopiero dla takiej słabej dziewczyny jak ty-chodził po pokoju w tę i na zad przede mną.
-Jakoś przeżyje-odparłam bez żadnej emocji.On pokręcił przecząco głową po czym odrzekł:
-Dostaniesz 9 lat...-spojrzał na mnie-za to że jesteś od niedawna pełnoletnia,jak i również dlatego że od razu się przyznałaś-skończył i wyszedł zamykając za sobą drzwi.Oparłam się o oparcie,po czym wszedł do pomieszczenia inny policjant i odpiął kajdanki żebym mogła wstać,po czym szybko je znowu zapiął.Wyprowadził mnie z pomieszczenia i weszliśmy do dużego bez barwnego pomieszczenia z ławkami. Od razu rozległy się stuki o kraty.Uśmiechnęła się pod nosem.Życie tu będzie rajem-powiedziałam do siebie.
Doszłam do pomieszczenia i klawisz(ochroniarz więzienny) otworzył drzwi po czym weszłam.W pomieszczeniu siedział ten facet co mnie przesłuchiwał,wstał i przeją mnie od klawisza.Po czym podszedł do szafy i wyją złożone ubranie(takie).
-Proszę-powiedział bez emocji. Wzięłam ubranie.On podszedł i zdjął kajdanki po czym się obrócił tyłem do mnie.A ja szybko się przebrałam i oddałam mu swoje ubrania a on schował ja na miejsce tamtych.Wyją z szafy nóż i mi go podał.Spojrzałam na niego zdziwiona.Dlaczego dał mi nóż?...
---------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział 4
---------------------------------------------------------------------------------
Dojechałam do domu,otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia.Położyłam torebkę i skierowałam się do sypialni.Po czym udałam się do łazienki wzięłam prysznic i się umalowałam.Po skończeniu czynności wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni.Stanęłam przed szafą i zaczęłam grzebać.Nagle usłyszałam syreny policyjne i podbiegłam do okna.Zobaczyłam wozy które staja przed moim domem.Szybko wyjęłam z szafy ubranie(takie) i się przebrałam.Po czym zeszłam na dół,usłyszałam:
-Proszę wyjść z rękami na głowie...i bez żadnych sztuczek.Westchnęłam i schowałam telefon po czym powiedziałam.
-Chroń dom puki mnie nie będzie,wpuszczaj tylko Aisze.
-Dobrze-odpowiedziała MOS.Po tych słowach wyszłam z domu na przeciwko policji.
-Ręce na głowę!-krzykną funkcjonariusz.Ja szłam dalej w ich kierunku.
-Ręce!!!-krzykną głośniej
-Dobra-powiedziałam zirytowana.W tym momencie podbiegli do mnie inni i zakuli w kajdanki po czym zaczęli prowadzić do samochodu.Wsadzili mnie do środka i zaczęliśmy się kierować na komendę.
***
Siedziałam na krześle skuta z tyłu kajdankami i czekałam,aż ktoś się szanowanie zjawi.Nagle drzwi się otworzyły i wszedł przez nie mężczyzna w czarnej skórzanej kurtce,białym podkoszulku i dżinsach.Usiadł na krześle(tak).Westchną i odezwał się:
-No...co mi powiesz?
-A co mam mówić?-spytałam z sarkazmem.A on pochylił się do przodu.
-Co wiesz o morderstwie żony agenta Jamesa Bonda i czy to ty?-Po jego pytaniu pochyliłam się jak mogłam do przodu.
-Wiem że dostała piękną kulkę w klatkę piersiową i że ja to zrobiłam-wytłumaczyłam z uśmiechem
-I tak to spokojnie mówisz-odparł-Wiesz że dostaniesz dożywocie-wstał wkurzony
-Wiem-odparłam,uśmiech nie schodził z moich ust.
-Ty nie rozumiesz powagi sytuacji...nie wiesz co to jest siedzieć w więzieniu dla mężczyzny a co dopiero dla takiej słabej dziewczyny jak ty-chodził po pokoju w tę i na zad przede mną.
-Jakoś przeżyje-odparłam bez żadnej emocji.On pokręcił przecząco głową po czym odrzekł:
-Dostaniesz 9 lat...-spojrzał na mnie-za to że jesteś od niedawna pełnoletnia,jak i również dlatego że od razu się przyznałaś-skończył i wyszedł zamykając za sobą drzwi.Oparłam się o oparcie,po czym wszedł do pomieszczenia inny policjant i odpiął kajdanki żebym mogła wstać,po czym szybko je znowu zapiął.Wyprowadził mnie z pomieszczenia i weszliśmy do dużego bez barwnego pomieszczenia z ławkami. Od razu rozległy się stuki o kraty.Uśmiechnęła się pod nosem.Życie tu będzie rajem-powiedziałam do siebie.
Doszłam do pomieszczenia i klawisz(ochroniarz więzienny) otworzył drzwi po czym weszłam.W pomieszczeniu siedział ten facet co mnie przesłuchiwał,wstał i przeją mnie od klawisza.Po czym podszedł do szafy i wyją złożone ubranie(takie).
-Proszę-powiedział bez emocji. Wzięłam ubranie.On podszedł i zdjął kajdanki po czym się obrócił tyłem do mnie.A ja szybko się przebrałam i oddałam mu swoje ubrania a on schował ja na miejsce tamtych.Wyją z szafy nóż i mi go podał.Spojrzałam na niego zdziwiona.Dlaczego dał mi nóż?...
---------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział 4
poniedziałek, 17 lutego 2014
,,Love"-Rozdział 3
Ale pech policja już była na miejscu...
---------------------------------------------------------------------------------
Próbowałam jakoś się wtopić ale wszyscy leżeli na ziemi i panikowali.
-Przepraszam?-powiedział jeden z funkcjonariuszy
-Yyy...tak-powiedziałam i się uśmiechałam
-Widziała może coś pani?-spytał
-Nie...a w jakiej sprawie?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Morderstwa żony agenta Jamesa Bonda-odpowiedział
-Nie,przykro mi-odprułam-ale wiem za to że próbował wynająć kogoś kto ją zamorduje
-Naprawdę?-zdziwił się
-Tak-powiedziałam bardzo poważnie.
-Zajmiemy się tym-oznajmił i odszedł.
-Heh,baran-powiedziałam do siebie i poszłam.Nagle zauważyłam chłopaków z którymi grałam w kosza.Siedzieli za panelem DJ-ja i coś gadali. Rozejrzałam się ostrożnie i skierowałam w ich kierunku.
-No co się chowacie?-powiedziała i się szyderczo uśmiechnęłam.
-My...yyy...znamy się-spytał loczek
-No chyba-powiedziałam
-No co ty Harry takiej laski nie poznajesz-powiedziała blondyn i się zaśmieli
-Serio-powiedziałam a oni przestali się śmiać-grałam z wami w kosza,pacany
-Serio?-zdziwił się Harry-I nie pacany
-A wolisz debile?-spytałam z ironią.A oni mega poważna mina.
-No dobra,grałam z wami w kosza chłopaki-powiedziałam-pasuje
-Tak-powiedział Harry i się uśmiechną objawiając dołeczki.
-No to co tu robicie?-spytałam
-Chowamy się nie widać-powiedziała w czarnych włosach
-A po co?-spytałam
-Powiem że mamy na pieńku z policją-odpowiedział znowu w czarnych włosach
-Ja też i co?-zrobiłam zdziwioną minę.A oni się na mnie spojrzeli.
-Na pewno nie mniejszy niż ja...
-Zayn-powiedział Zayn-Nazywam sie Zayn...a to jest Harry,Liam,Louis,Niall.
-Tak zostawmy takie szczególiki na później bo teraz trzeba z tond spadać.
-Czemu?-spytał Louis
-Bo nas zgarną z morderstwo suki Jamesa Bonda-powiedziałam
-Czemu przecież to nie my-powiedział Niall
-Wy nie,ale ja...-nie dokończyłam
-Zabiłaś żonę Jamesa Bonda-zdziwili się
-Ale za jaką kasę-powiedziałam
-Jak dużą?-spytali
-Nie ważne-powiedziałam-Musimy się stąd wydostać.
-No,ale jak-spytał się Liam-tu nie ma wyjścia tylniego
-Wiedzielibyśmy,w końcu to nasz klub-powiedział Harry i wskazał na siebie i Niall'a
-Aha-powiedziałam i się zamyśliłam.
-A przez okno-rzucił Liam
-Może,w garderobie widziałam jedno-powiedziałam
-No to chodźcie-powiedziałam.Wyjrzałam za róg.Cofnęłam się i spojrzałam na nich.
-Nie przejdziemy nie ma mowy,za dużo ich-powiedziałam-Chyba że...
-Chyba że...-powiedzieli
-Ciiii!!-warknęłam.Spojrzałam lekko na paletę,włożyłam płytę
-Ale...-powiedzieli,ale ja nie odpowiedziałam.Umiałam tańczyć jak bogini,o ile one tańczą.Przy obrocie zobaczyłam że przechodzą to zaczęłam powoli kończyć i kierować się za Zayn'em bo szedł ostatni do garderoby.Po zamknięciu drzwi o parłam sie o nie.
-Mało brakowało-powiedziałam. Niall podszedł do pani Bond a ona w jednej chwili wziewa wdech.A on wrzasną jak dziewczyna i się odsuną a ja strzeliłam z 2 razy.Przechodząc koło niego powiedziałam
-Baba-a on nic nie powiedział,podeszłam do okna i otworzyłam.
-Nie jest wysoko-powiedziałam i zdjęłam buty po czym zeskoczyłam oni za mną.Po skoku rozeszli się bez słowa jak obrażeni,trudno-powiedziałam do siebie i skierowałam się do samochodu...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 3 :)
---------------------------------------------------------------------------------
Próbowałam jakoś się wtopić ale wszyscy leżeli na ziemi i panikowali.
-Przepraszam?-powiedział jeden z funkcjonariuszy
-Yyy...tak-powiedziałam i się uśmiechałam
-Widziała może coś pani?-spytał
-Nie...a w jakiej sprawie?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Morderstwa żony agenta Jamesa Bonda-odpowiedział
-Nie,przykro mi-odprułam-ale wiem za to że próbował wynająć kogoś kto ją zamorduje
-Naprawdę?-zdziwił się
-Tak-powiedziałam bardzo poważnie.
-Zajmiemy się tym-oznajmił i odszedł.
-Heh,baran-powiedziałam do siebie i poszłam.Nagle zauważyłam chłopaków z którymi grałam w kosza.Siedzieli za panelem DJ-ja i coś gadali. Rozejrzałam się ostrożnie i skierowałam w ich kierunku.
-No co się chowacie?-powiedziała i się szyderczo uśmiechnęłam.
-My...yyy...znamy się-spytał loczek
-No chyba-powiedziałam
-No co ty Harry takiej laski nie poznajesz-powiedziała blondyn i się zaśmieli
-Serio-powiedziałam a oni przestali się śmiać-grałam z wami w kosza,pacany
-Serio?-zdziwił się Harry-I nie pacany
-A wolisz debile?-spytałam z ironią.A oni mega poważna mina.
-No dobra,grałam z wami w kosza chłopaki-powiedziałam-pasuje
-Tak-powiedział Harry i się uśmiechną objawiając dołeczki.
-No to co tu robicie?-spytałam
-Chowamy się nie widać-powiedziała w czarnych włosach
-A po co?-spytałam
-Powiem że mamy na pieńku z policją-odpowiedział znowu w czarnych włosach
-Ja też i co?-zrobiłam zdziwioną minę.A oni się na mnie spojrzeli.
-Na pewno nie mniejszy niż ja...
-Zayn-powiedział Zayn-Nazywam sie Zayn...a to jest Harry,Liam,Louis,Niall.
-Tak zostawmy takie szczególiki na później bo teraz trzeba z tond spadać.
-Czemu?-spytał Louis
-Bo nas zgarną z morderstwo suki Jamesa Bonda-powiedziałam
-Czemu przecież to nie my-powiedział Niall
-Wy nie,ale ja...-nie dokończyłam
-Zabiłaś żonę Jamesa Bonda-zdziwili się
-Ale za jaką kasę-powiedziałam
-Jak dużą?-spytali
-Nie ważne-powiedziałam-Musimy się stąd wydostać.
-No,ale jak-spytał się Liam-tu nie ma wyjścia tylniego
-Wiedzielibyśmy,w końcu to nasz klub-powiedział Harry i wskazał na siebie i Niall'a
-Aha-powiedziałam i się zamyśliłam.
-A przez okno-rzucił Liam
-Może,w garderobie widziałam jedno-powiedziałam
-No to chodźcie-powiedziałam.Wyjrzałam za róg.Cofnęłam się i spojrzałam na nich.
-Nie przejdziemy nie ma mowy,za dużo ich-powiedziałam-Chyba że...
-Chyba że...-powiedzieli
-Ciiii!!-warknęłam.Spojrzałam lekko na paletę,włożyłam płytę
Carolina Marquez i włączyłam,,Get on the floor"
Muzyka rozległa na cały klub.
-Ja ich zajmę a wy do garderoby-powiedziałam i wyszłam.-Ale...-powiedzieli,ale ja nie odpowiedziałam.Umiałam tańczyć jak bogini,o ile one tańczą.Przy obrocie zobaczyłam że przechodzą to zaczęłam powoli kończyć i kierować się za Zayn'em bo szedł ostatni do garderoby.Po zamknięciu drzwi o parłam sie o nie.
-Mało brakowało-powiedziałam. Niall podszedł do pani Bond a ona w jednej chwili wziewa wdech.A on wrzasną jak dziewczyna i się odsuną a ja strzeliłam z 2 razy.Przechodząc koło niego powiedziałam
-Baba-a on nic nie powiedział,podeszłam do okna i otworzyłam.
-Nie jest wysoko-powiedziałam i zdjęłam buty po czym zeskoczyłam oni za mną.Po skoku rozeszli się bez słowa jak obrażeni,trudno-powiedziałam do siebie i skierowałam się do samochodu...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 3 :)
,,Love"-Rozdział 2
A sędzia wyrzucił piłkę.I mecz się zaczął...
---------------------------------------------------------------------------------
Podeszłam do linii i zdjęłam bluzę po czym rzuciłam ją na torbę.Podbiegłam do Aiszy bo przeciwnicy mieli piłkę.
-No to kryjesz przystojniaka-powiedziałam
-Dlaczego ja?-spytała
-Ja wybijałam,ty bronisz-odparłam i zaczęłam iść w kierunku przeciwnej drużyny.
-No,ale chwila...nie rób mi tego-powiedziała
-Czemu przecież ci się podoba?-spytałam
-No ale on jest taki że zaraz mnie przewróci-odparła
-No to uważaj-powiedziałam i zaczęłam iść w stronę Lil'a
-Bronisz mnie?-spytał z kpiną w głosie
-Tak-odparłam-a coś się nie podoba
-Nie tylko uważaj-powiedział
-Czemu mam uważać?-spytałam z ironią
-Bo zrobię ci krzywdę-odparł i się uśmiechną szyderczo
-O mnie nie musisz się martwić...lepiej o siebie-od pyszczyłam.Przyglądałam sie tak jak piłka wędruje p boisku.Nagle Lil sie ruszył i zaczął biec w bok. Gdy się zorientowałam zaczęłam biec za nim.W tym czasie loczek żuci do niego piłkę.
-O nie,nie ma mowy-rozpędziłam się i moje najlepsze szczęście na świecie przejęłam piłkę i zaczęłam dążyć z nią w stronę kosza.Nagle koło mnie zrobił się tłum.Aisza była gdzieś z boku.Zatrzymałam sie i wyrzuciłam na ślepo piłkę.Bo mi zasłaniali,byłam mniejsza od nich.Gdy już zaczęłam coś widzieć Aisza biegła z piłką.Wszyscy się tępo gapili,a ja skorzystałam i wyminęłam ich.Aisza rzuciła ale piłka uderzyła tarcze. Przejęłam i zrobiłam efektowny pierwszy w moim życiu wsad d kosza.Gdy już zeskoczyłam,Aisza d mnie podbiegła.
-O mój boże!-odparła-Zrobiłaś wsad
-No wiem-odparłam z dumą
-Brawo-powiedział Lil który właśnie podszedł-To było mega
-No wiesz-odpowiedziałam-Ja jestem znana z robienia wielkich rzeczy
-No wiadomo-odparł Lil.W tym czasie mój zegarek zabrzęczał,dzwoniła MOS.
-Zaraz muśże odebrać-powiedziałam i odeszłam kawałek.Po czym odebrałam.
-Tak?-spytałam
-Dzwonił jakiś mężczyzna z propozycją zlecenia,powiedziałam że się zapytam-odparła
-Dobra a o której chce sie spotkać?-spytałam
-O 16:00 w klubie Naisza-odparła
-Dobra-powiedziałam i spojrzałam na godzinę-będę
-Dobrze przekaże-powiedziała i się rozłączyła.Była 15:15 musiałam sie zbierać.Podbiegłam do Aiszy.
-Słuchaj mam spotkanie muszę lecieć-powiedziała
-Znowu?-spytała zrezygnowana
-Tak-odparłam
-No dobra przełożymy mecz na inny dzień-odpowiedziała
-Dzięki-powiedziałam i wzięłam torbę-zdzwonimy się-odparłam i się z nią przytuliłam.Po czym zaczęłam iść w stronę wyjście.
-Nie daj się zabić!!!-krzyknęła za mną,a ja jej pomachałam.Doszłam do samochodu rzuciłam torbę i szybko wsiadłam.Ruszyłam i wyjechałam z parkingu.Jechałam jakieś 10 min. bo barda sie spieszyłam.Wparowałam do domu jak burza i rzuciłam torbę przy drzwiach.Pobiegłam na górę.Weszłam do sypialni i skierowałam sie do łazienki.Nacisnęłam guzik i w jednej chwili pojawiło się wszystko co było mi teraz potrzebne.Weszłam pod prysznic i sie opłukałam.Szybko wyszłam zrobiłam makijaż(oczy,usta),rozpuściłam włosy i wybiegłam z łazienki w biegłam do sypialni i otworzyłam szafę wyjęłam sukienkę(taką) i się szybko przebrałam.Schowałam dwa pistolety(tak).I zbiegłam na dół po schodach.Schowałam klucze i telefon p czym szybko wyszłam.Otworzyłam garaż i wsiadłam do samochodu(taki,taki).Odpaliłam i na piskach ruszyłam.
***
Zaparkowałam samochód i wysiadłam.Skierowałam się do wejścia.
-Imię?-spytał ochroniarz
-Martina-odpowiedziałam
-Bardzo nie typowe,ale jest-odparł-proszę-i mnie przepuścił.Weszłam i poczułam zapach alkoholu i potu.Weszłam głębiej do pomieszczenia.
-Pani Martina?-usłyszałam za sobą i się obróciłam.Zobaczyłam mężczyznę w garniturze(taki)
-Tak-odpowiedziałam.
-Miło poznać-odparł i podał mi rękę(o tak)
-Ale pan elegancki-odparłam
-Zawsze-powiedział i się uśmiechną-Zapraszam-skierował rękę w stronę drzwi.
-Dziękuję-oparłam i zaczęłam kierować sie do drzwi.Po wejściu do pomieszczenia(widok z dołu,stoły i kanapy).Usiadłam a mężczyzna p przeciwnej stronie.
-Pan zna moje imię,ale ja pańskiego nie-odparłam
-No tak zapomniał bym...nazywam się Bond James Bond-odparł-jestem agentem
-T skoro jest pan agentem,czemu nie może pan załatwić swojej sprawy sam...oczywiście to dla mnie żaden problem ,ale tylko chcę wiedzieć-wytłumaczyłam sie
-Po prostu mnie tu znają i mógłbym stracić pracę przez coś takiego-odparł
-Aha-zamyśliłam się-a co to za zadanie?
-Prosił bym o zlikwidowanie pewnej kobiety-pokazał zdjęcie(taka)-ma na na pieńku ze mną i z prawem...
-Z panem?-zdziwiłam się
-Yyy...tak to moja była-odparł zakłopotany
-Aha...to zrozumiałe-odparłam a on sie zdziwił-wiele mężczyzn ma na pieńku ze swoimi eks-wytłumaczyłam sie
-No tak...zależało by mi na załatwieniu tego teraz-odparł
-Oczywiście...-nie skończyłam bo mi przerwał
-Proszę za mną...-wstał i podszedł do szyby-oto ona wskazał(tak tańczyła na scenie).
-Aha-zamyśliłam sie-więc mam ją skasować teraz i tu?
-Tak-odparł-To żaden problem?-spytał bo zauważył że rozglądam się po sali,wyrwana zza myśleń odparłam
-Nie skąd żaden-wytłumaczyłam się-załatwię to jeszcze dzisiaj-powiedziałam i się uśmiechnęłam.Po czym skierowałam się do wyjścia.Musze wymyślić jak t zrobić.
-Chwilka...-zatrzymał mnie
-Tak-spytałam
-Jak masz zamiar to zrobić?-spytał
-Nie wiem jeszcze?-odparłam-może wyjdę krzyknę ręce do góry,strzele w sufit i najprościej ją zastrzelę
-Pójdziesz do więzienia-powiedział
-Dlaczego?-spytałam
-Mają tu nie lada ochronę wystarczy że padnie strzał a już policja będzie w drodze.
-To wpłacę kaucje-wzruszyłam ramionami
-Nie...za morderstwo nie można wpłacić kaucji-odparł
-Aha...to jak mam to zrobić?-spytałam
-Spróbuj tak jak chciałaś,ale nie daj sie złapać-podpowiedział
-Ok...-powiedziałam i wyszłam.Szłam korytarzem aż weszłam do sali,rozejrzałam sie i zeszłam po schodach. Postawiłam zmienić plan.Poczekałam aż cel zejdzie ze sceny i podejdzie do baru po drinka i tak właśnie zrobiła .Zaczęłam iść w jej kierunku.Odpędziłam mężczyzn krzątających się koło niej.
-Śliczny taniec-pochwaliłam
-Ooo...dziękuję ale takie tam wymachy
-Ta...ma pani ochotę na drinka taki taniec trzeba uczcić,ja stawiam
-O dziękuję bardzo jesteś miła-podziękowała.A ja zamówiłam jej i sobie drinka.Rozmawiałyśmy tak o czymś i o niczym przez 2 godz. potem ona zaproponowała że mi pokaże swoją garderobę gdzie zazwyczaj siedzi,zgodziłam się bo przynajmniej nikt by nie widział jak umiera.Poszłyśmy do garderoby i weszłyśmy do środka.
-Miło się z panią gadało-odparłam
-Ale jak to,już idziesz a tak nam sie dobrze rozmawiało-zasmuciła się
-Ja...ja nigdzie nie idę-odparłam a ona zrobiła zdziwioną minę-ale ty tak-powiedziałam i strzeliłam.Ona opadła na ziemie ciężko oddychając.
-Pozdrowienia od Jamesa...-powiedziałam i już chciałam wychodzić-i do zobaczenia w piekle-po tych słowach wyszłam,zamykając za za sobą drzwi.Schowałam szybko broń na miejsce i weszłam na sale.Ale pech policja już była na miejscu...
---------------------------------------------------------------------------------
Długi rozdział 2 :)
---------------------------------------------------------------------------------
Podeszłam do linii i zdjęłam bluzę po czym rzuciłam ją na torbę.Podbiegłam do Aiszy bo przeciwnicy mieli piłkę.
-No to kryjesz przystojniaka-powiedziałam
-Dlaczego ja?-spytała
-Ja wybijałam,ty bronisz-odparłam i zaczęłam iść w kierunku przeciwnej drużyny.
-No,ale chwila...nie rób mi tego-powiedziała
-Czemu przecież ci się podoba?-spytałam
-No ale on jest taki że zaraz mnie przewróci-odparła
-No to uważaj-powiedziałam i zaczęłam iść w stronę Lil'a
-Bronisz mnie?-spytał z kpiną w głosie
-Tak-odparłam-a coś się nie podoba
-Nie tylko uważaj-powiedział
-Czemu mam uważać?-spytałam z ironią
-Bo zrobię ci krzywdę-odparł i się uśmiechną szyderczo
-O mnie nie musisz się martwić...lepiej o siebie-od pyszczyłam.Przyglądałam sie tak jak piłka wędruje p boisku.Nagle Lil sie ruszył i zaczął biec w bok. Gdy się zorientowałam zaczęłam biec za nim.W tym czasie loczek żuci do niego piłkę.
-O nie,nie ma mowy-rozpędziłam się i moje najlepsze szczęście na świecie przejęłam piłkę i zaczęłam dążyć z nią w stronę kosza.Nagle koło mnie zrobił się tłum.Aisza była gdzieś z boku.Zatrzymałam sie i wyrzuciłam na ślepo piłkę.Bo mi zasłaniali,byłam mniejsza od nich.Gdy już zaczęłam coś widzieć Aisza biegła z piłką.Wszyscy się tępo gapili,a ja skorzystałam i wyminęłam ich.Aisza rzuciła ale piłka uderzyła tarcze. Przejęłam i zrobiłam efektowny pierwszy w moim życiu wsad d kosza.Gdy już zeskoczyłam,Aisza d mnie podbiegła.
-O mój boże!-odparła-Zrobiłaś wsad
-No wiem-odparłam z dumą
-Brawo-powiedział Lil który właśnie podszedł-To było mega
-No wiesz-odpowiedziałam-Ja jestem znana z robienia wielkich rzeczy
-No wiadomo-odparł Lil.W tym czasie mój zegarek zabrzęczał,dzwoniła MOS.
-Zaraz muśże odebrać-powiedziałam i odeszłam kawałek.Po czym odebrałam.
-Tak?-spytałam
-Dzwonił jakiś mężczyzna z propozycją zlecenia,powiedziałam że się zapytam-odparła
-Dobra a o której chce sie spotkać?-spytałam
-O 16:00 w klubie Naisza-odparła
-Dobra-powiedziałam i spojrzałam na godzinę-będę
-Dobrze przekaże-powiedziała i się rozłączyła.Była 15:15 musiałam sie zbierać.Podbiegłam do Aiszy.
-Słuchaj mam spotkanie muszę lecieć-powiedziała
-Znowu?-spytała zrezygnowana
-Tak-odparłam
-No dobra przełożymy mecz na inny dzień-odpowiedziała
-Dzięki-powiedziałam i wzięłam torbę-zdzwonimy się-odparłam i się z nią przytuliłam.Po czym zaczęłam iść w stronę wyjście.
-Nie daj się zabić!!!-krzyknęła za mną,a ja jej pomachałam.Doszłam do samochodu rzuciłam torbę i szybko wsiadłam.Ruszyłam i wyjechałam z parkingu.Jechałam jakieś 10 min. bo barda sie spieszyłam.Wparowałam do domu jak burza i rzuciłam torbę przy drzwiach.Pobiegłam na górę.Weszłam do sypialni i skierowałam sie do łazienki.Nacisnęłam guzik i w jednej chwili pojawiło się wszystko co było mi teraz potrzebne.Weszłam pod prysznic i sie opłukałam.Szybko wyszłam zrobiłam makijaż(oczy,usta),rozpuściłam włosy i wybiegłam z łazienki w biegłam do sypialni i otworzyłam szafę wyjęłam sukienkę(taką) i się szybko przebrałam.Schowałam dwa pistolety(tak).I zbiegłam na dół po schodach.Schowałam klucze i telefon p czym szybko wyszłam.Otworzyłam garaż i wsiadłam do samochodu(taki,taki).Odpaliłam i na piskach ruszyłam.
***
Zaparkowałam samochód i wysiadłam.Skierowałam się do wejścia.
-Imię?-spytał ochroniarz
-Martina-odpowiedziałam
-Bardzo nie typowe,ale jest-odparł-proszę-i mnie przepuścił.Weszłam i poczułam zapach alkoholu i potu.Weszłam głębiej do pomieszczenia.
-Pani Martina?-usłyszałam za sobą i się obróciłam.Zobaczyłam mężczyznę w garniturze(taki)
-Tak-odpowiedziałam.
-Miło poznać-odparł i podał mi rękę(o tak)
-Ale pan elegancki-odparłam
-Zawsze-powiedział i się uśmiechną-Zapraszam-skierował rękę w stronę drzwi.
-Dziękuję-oparłam i zaczęłam kierować sie do drzwi.Po wejściu do pomieszczenia(widok z dołu,stoły i kanapy).Usiadłam a mężczyzna p przeciwnej stronie.
-Pan zna moje imię,ale ja pańskiego nie-odparłam
-No tak zapomniał bym...nazywam się Bond James Bond-odparł-jestem agentem
-T skoro jest pan agentem,czemu nie może pan załatwić swojej sprawy sam...oczywiście to dla mnie żaden problem ,ale tylko chcę wiedzieć-wytłumaczyłam sie
-Po prostu mnie tu znają i mógłbym stracić pracę przez coś takiego-odparł
-Aha-zamyśliłam się-a co to za zadanie?
-Prosił bym o zlikwidowanie pewnej kobiety-pokazał zdjęcie(taka)-ma na na pieńku ze mną i z prawem...
-Z panem?-zdziwiłam się
-Yyy...tak to moja była-odparł zakłopotany
-Aha...to zrozumiałe-odparłam a on sie zdziwił-wiele mężczyzn ma na pieńku ze swoimi eks-wytłumaczyłam sie
-No tak...zależało by mi na załatwieniu tego teraz-odparł
-Oczywiście...-nie skończyłam bo mi przerwał
-Proszę za mną...-wstał i podszedł do szyby-oto ona wskazał(tak tańczyła na scenie).
-Aha-zamyśliłam sie-więc mam ją skasować teraz i tu?
-Tak-odparł-To żaden problem?-spytał bo zauważył że rozglądam się po sali,wyrwana zza myśleń odparłam
-Nie skąd żaden-wytłumaczyłam się-załatwię to jeszcze dzisiaj-powiedziałam i się uśmiechnęłam.Po czym skierowałam się do wyjścia.Musze wymyślić jak t zrobić.
-Chwilka...-zatrzymał mnie
-Tak-spytałam
-Jak masz zamiar to zrobić?-spytał
-Nie wiem jeszcze?-odparłam-może wyjdę krzyknę ręce do góry,strzele w sufit i najprościej ją zastrzelę
-Pójdziesz do więzienia-powiedział
-Dlaczego?-spytałam
-Mają tu nie lada ochronę wystarczy że padnie strzał a już policja będzie w drodze.
-To wpłacę kaucje-wzruszyłam ramionami
-Nie...za morderstwo nie można wpłacić kaucji-odparł
-Aha...to jak mam to zrobić?-spytałam
-Spróbuj tak jak chciałaś,ale nie daj sie złapać-podpowiedział
-Ok...-powiedziałam i wyszłam.Szłam korytarzem aż weszłam do sali,rozejrzałam sie i zeszłam po schodach. Postawiłam zmienić plan.Poczekałam aż cel zejdzie ze sceny i podejdzie do baru po drinka i tak właśnie zrobiła .Zaczęłam iść w jej kierunku.Odpędziłam mężczyzn krzątających się koło niej.
-Śliczny taniec-pochwaliłam
-Ooo...dziękuję ale takie tam wymachy
-Ta...ma pani ochotę na drinka taki taniec trzeba uczcić,ja stawiam
-O dziękuję bardzo jesteś miła-podziękowała.A ja zamówiłam jej i sobie drinka.Rozmawiałyśmy tak o czymś i o niczym przez 2 godz. potem ona zaproponowała że mi pokaże swoją garderobę gdzie zazwyczaj siedzi,zgodziłam się bo przynajmniej nikt by nie widział jak umiera.Poszłyśmy do garderoby i weszłyśmy do środka.
-Miło się z panią gadało-odparłam
-Ale jak to,już idziesz a tak nam sie dobrze rozmawiało-zasmuciła się
-Ja...ja nigdzie nie idę-odparłam a ona zrobiła zdziwioną minę-ale ty tak-powiedziałam i strzeliłam.Ona opadła na ziemie ciężko oddychając.
-Pozdrowienia od Jamesa...-powiedziałam i już chciałam wychodzić-i do zobaczenia w piekle-po tych słowach wyszłam,zamykając za za sobą drzwi.Schowałam szybko broń na miejsce i weszłam na sale.Ale pech policja już była na miejscu...
---------------------------------------------------------------------------------
Długi rozdział 2 :)
niedziela, 16 lutego 2014
,,Love"-Rozdział 1
*Martina
Rano obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno.Otworzyłam oczy i podparłam się na łokciach.Po czym wstałam i powędrowałam do kuchni.Miałam blisko bo spałam w ubraniu na kanapie.
Weszłam do pomieszczenia i otworzyłam lodówkę,rozległ się głos:
-Co chcesz dzisiaj zjeść?
-Nie wiem MOS,a co mi podasz?-spytałam
-Sałatkę-odpowiedziała(MOS to taki komputer-dom)
-Ok-odpowiedziałam po czym usiadłam przy wysepce(kuchnia).Po 5 minutach miałam przed sobą śniadanie i sok pomarańczowy.Gdy skończyłam posiłek udałam się do sypialni(taka).Podeszłam do szafy i żucia mi sie w oczy torba ze strojem do gry w kosza.Podeszłam do pułki i wzięłam telefon wybrałam numer Aiszy.
-Hej-powiedziałam
-Siemka,co tam?-spytała
-Nic,dzwonie bo może byś chciała zaliczyć rundkę w kosza.
-Pewnie,że bym chciała-odparła-załatwię nam drożynę i przeciwników
-Ok
-No to widzimy się na boisku za 15 min.-odparła
-Ok,no to do zobaczenia-powiedziałam
-Pa-odpowiedziała i się rozłączyła.Odłożyłam telefon i wyjęłam torbę ze strojem.Po czym poszłam do łazienki i się przebrałam(strój),zrobiłam makijaż i wyszłam włożyłam do torby zapasowe ubranie i telefon.Po czym szybko zbiegłam do holu wzięłam kluczyki do samochodu i krzyknęłam:
-Zamknij za mną-i skierowałam się do drzwi.
-Dobrze zamknę-odpowiedziała MOS.A ja wyszłam i skierowałam się do samochodu(taki).Wrzuciłam torbę na tylnie siedzenie i wsiadłam po czym odpaliłam silnik i ruszyłam.Wyjechałam z posesji i wyjechałam na drogę.
Jechałam jakieś 15 min.Dojechałam na miejsce.Wysiadłam,wzięłam torbę i skierowałam się na boisko.
-No Martina,ile można był czekać na ciebie.-powiedziała Lil
-Będziesz z nami grał?-spytałam
-Tak-powiedział i się uśmiechną.A ja spojrzałam zdziwiona na Aisze(strój)
-No co?-spytała
-Nic,nic...z kim jestem w drużynie?-spytałam
-Ze mną oczywiście-powiedziała
-Ok-powiedziałam
-No i jeszcze z nim-wskazała na chłopaka z czarnymi włosami-no i z nim-wskazała na tego z burzą włosów które nie widziały szczotki do włosów.-Lil jest z tym blondynem,loczkiem i tym przystojniakiem-powiedziała i wskazała na chłopaka w białej koszulce
-Skoro ci się podoba czemu go nie wybrałaś?-spytałam zdziwiona
-Bo tylko by mnie rozpraszał -powiedziała i ruszyła na boisk bo sędzia krzykną że zaczynamy.
-Martina wybijasz-powiedziała Aisza
-Czemu ja-spytałam
-Bo robisz to najlepiej-powiedziała
-Ale nie jestem najwyższa,oni są wyżsi-powiedziałam i wskazałam ręką na chłopaków
-Nie marudź-powiedziała i popchnęła mnie w stronę linii. Westchnęłam i ustawiłam sie na właściwym miejscu.A sędzia wyrzucił piłkę.I mecz sie zaczą...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 1 :)
Rano obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno.Otworzyłam oczy i podparłam się na łokciach.Po czym wstałam i powędrowałam do kuchni.Miałam blisko bo spałam w ubraniu na kanapie.
Weszłam do pomieszczenia i otworzyłam lodówkę,rozległ się głos:
-Co chcesz dzisiaj zjeść?
-Nie wiem MOS,a co mi podasz?-spytałam
-Sałatkę-odpowiedziała(MOS to taki komputer-dom)
-Ok-odpowiedziałam po czym usiadłam przy wysepce(kuchnia).Po 5 minutach miałam przed sobą śniadanie i sok pomarańczowy.Gdy skończyłam posiłek udałam się do sypialni(taka).Podeszłam do szafy i żucia mi sie w oczy torba ze strojem do gry w kosza.Podeszłam do pułki i wzięłam telefon wybrałam numer Aiszy.
-Hej-powiedziałam
-Siemka,co tam?-spytała
-Nic,dzwonie bo może byś chciała zaliczyć rundkę w kosza.
-Pewnie,że bym chciała-odparła-załatwię nam drożynę i przeciwników
-Ok
-No to widzimy się na boisku za 15 min.-odparła
-Ok,no to do zobaczenia-powiedziałam
-Pa-odpowiedziała i się rozłączyła.Odłożyłam telefon i wyjęłam torbę ze strojem.Po czym poszłam do łazienki i się przebrałam(strój),zrobiłam makijaż i wyszłam włożyłam do torby zapasowe ubranie i telefon.Po czym szybko zbiegłam do holu wzięłam kluczyki do samochodu i krzyknęłam:
-Zamknij za mną-i skierowałam się do drzwi.
-Dobrze zamknę-odpowiedziała MOS.A ja wyszłam i skierowałam się do samochodu(taki).Wrzuciłam torbę na tylnie siedzenie i wsiadłam po czym odpaliłam silnik i ruszyłam.Wyjechałam z posesji i wyjechałam na drogę.
Jechałam jakieś 15 min.Dojechałam na miejsce.Wysiadłam,wzięłam torbę i skierowałam się na boisko.
-No Martina,ile można był czekać na ciebie.-powiedziała Lil
-Będziesz z nami grał?-spytałam
-Tak-powiedział i się uśmiechną.A ja spojrzałam zdziwiona na Aisze(strój)
-No co?-spytała
-Nic,nic...z kim jestem w drużynie?-spytałam
-Ze mną oczywiście-powiedziała
-Ok-powiedziałam
-No i jeszcze z nim-wskazała na chłopaka z czarnymi włosami-no i z nim-wskazała na tego z burzą włosów które nie widziały szczotki do włosów.-Lil jest z tym blondynem,loczkiem i tym przystojniakiem-powiedziała i wskazała na chłopaka w białej koszulce
-Skoro ci się podoba czemu go nie wybrałaś?-spytałam zdziwiona
-Bo tylko by mnie rozpraszał -powiedziała i ruszyła na boisk bo sędzia krzykną że zaczynamy.
-Martina wybijasz-powiedziała Aisza
-Czemu ja-spytałam
-Bo robisz to najlepiej-powiedziała
-Ale nie jestem najwyższa,oni są wyżsi-powiedziałam i wskazałam ręką na chłopaków
-Nie marudź-powiedziała i popchnęła mnie w stronę linii. Westchnęłam i ustawiłam sie na właściwym miejscu.A sędzia wyrzucił piłkę.I mecz sie zaczą...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 1 :)
,,Love"-Bohaterwie
Bohaterowie
Martina Noisy-ma 17 lat,mieszka w Londynie,jej rodzice zostali zamordowani na zlecenie czym dowiedziała się 2 tygodnie po tragedii.Przyjaciółka Aiszy.
Aisza Lemon-ma 17 lat,mieszka w Londynie,jej rodzice ją porzucili.Przyjaciółka Martiny.Także zabija dla kasy i zabawy.
Zayn Malik-ma 20 lat,mieszka w Londynie.Płatny zabójca,prowadzi studio tatułażu.Gra w koszykówkę.
Niall Horan-ma 20 lat,mieszka w Londynie.Płatny zabójca,ma własny klub z Harrym.Gra w koszykówkę.
Harry Styles-ma 20 lat,mieszka w Londynie.Płatny zabójca,prowadzi klub z Niall'em.Gra w koszykówkę.
Liam Payne-ma 20 lat,mieszka w Londynie.Płatny zabójca,DJ-w klubie Niall'a.Gra w koszykówkę.

Louis Tomlinson-ma 21 lat,mieszka w Londynie.Płatny zabójca,DJ-w klubie Niall'a.Gra w koszykówkę.
Lil Wayne-ma 25 lat,mieszka w Londynie.Przyjaciel Martiny i Aiszy.Zarabia mega kasę,zleca Martinie zabójstwa i jej za to płaci.Gra w koszykówkę.
sobota, 15 lutego 2014
Podtekst-,,Love"
Ten blog będzie prowadzony w rodzaju pamiętnika.Będzie o dziewczynie 17-sto letniej.Która straciła rodziców,więc z tego powodu postanawia zabijać.Ale ,że to jej pieniędzy nie da postanawia to robić w postaci zleceń.
Subskrybuj:
Posty (Atom)