poniedziałek, 17 lutego 2014

,,Love"-Rozdział 2

A sędzia wyrzucił piłkę.I mecz się zaczął...
---------------------------------------------------------------------------------
Podeszłam do linii i zdjęłam bluzę po czym rzuciłam ją na torbę.Podbiegłam do Aiszy bo przeciwnicy mieli piłkę.
-No to kryjesz przystojniaka-powiedziałam
-Dlaczego ja?-spytała
-Ja wybijałam,ty bronisz-odparłam i zaczęłam iść w kierunku przeciwnej drużyny.
-No,ale chwila...nie rób mi tego-powiedziała
-Czemu przecież ci się podoba?-spytałam
-No ale on jest taki że zaraz mnie przewróci-odparła
-No to uważaj-powiedziałam i zaczęłam iść w stronę Lil'a
-Bronisz mnie?-spytał z kpiną w głosie
-Tak-odparłam-a coś się nie podoba
-Nie tylko uważaj-powiedział
-Czemu mam uważać?-spytałam z ironią
-Bo zrobię ci krzywdę-odparł i się uśmiechną szyderczo
-O mnie nie musisz się martwić...lepiej o siebie-od pyszczyłam.Przyglądałam sie tak jak piłka wędruje p boisku.Nagle Lil sie ruszył i zaczął biec w bok. Gdy się zorientowałam zaczęłam biec za nim.W tym czasie loczek żuci do niego piłkę.
-O nie,nie ma mowy-rozpędziłam się i moje najlepsze szczęście na świecie przejęłam piłkę i zaczęłam dążyć z nią w stronę kosza.Nagle koło mnie zrobił się tłum.Aisza była gdzieś z boku.Zatrzymałam sie i wyrzuciłam na ślepo piłkę.Bo mi zasłaniali,byłam mniejsza od nich.Gdy już zaczęłam coś widzieć Aisza biegła z piłką.Wszyscy się tępo gapili,a ja skorzystałam i wyminęłam ich.Aisza rzuciła ale piłka uderzyła  tarcze. Przejęłam i zrobiłam efektowny pierwszy w moim życiu wsad d kosza.Gdy już zeskoczyłam,Aisza d mnie podbiegła.
-O mój boże!-odparła-Zrobiłaś wsad
-No wiem-odparłam z dumą
-Brawo-powiedział Lil który właśnie podszedł-To było mega
-No wiesz-odpowiedziałam-Ja jestem znana z robienia wielkich rzeczy
-No wiadomo-odparł Lil.W tym czasie mój zegarek zabrzęczał,dzwoniła MOS.
-Zaraz muśże odebrać-powiedziałam i odeszłam kawałek.Po czym odebrałam.
-Tak?-spytałam
-Dzwonił jakiś mężczyzna z propozycją zlecenia,powiedziałam że się zapytam-odparła
-Dobra a o której chce sie spotkać?-spytałam
-O 16:00 w klubie Naisza-odparła
-Dobra-powiedziałam i spojrzałam na godzinę-będę
-Dobrze przekaże-powiedziała i się rozłączyła.Była 15:15 musiałam sie zbierać.Podbiegłam do Aiszy.
-Słuchaj mam spotkanie muszę lecieć-powiedziała
-Znowu?-spytała zrezygnowana
-Tak-odparłam
-No dobra przełożymy mecz na inny dzień-odpowiedziała
-Dzięki-powiedziałam i wzięłam torbę-zdzwonimy się-odparłam i się z nią przytuliłam.Po czym zaczęłam iść w stronę wyjście.
-Nie daj się zabić!!!-krzyknęła za mną,a ja jej pomachałam.Doszłam do samochodu rzuciłam torbę i szybko wsiadłam.Ruszyłam i wyjechałam z parkingu.Jechałam jakieś 10 min. bo barda sie spieszyłam.Wparowałam do domu jak burza i rzuciłam torbę przy drzwiach.Pobiegłam na górę.Weszłam do sypialni i skierowałam sie do łazienki.Nacisnęłam guzik i w jednej chwili pojawiło się wszystko co było mi teraz potrzebne.Weszłam pod prysznic i sie opłukałam.Szybko wyszłam zrobiłam makijaż(oczy,usta),rozpuściłam włosy i wybiegłam z łazienki w biegłam do sypialni i otworzyłam szafę wyjęłam sukienkę(taką) i się szybko przebrałam.Schowałam dwa pistolety(tak).I zbiegłam na dół po schodach.Schowałam klucze i telefon p czym szybko wyszłam.Otworzyłam garaż i wsiadłam do samochodu(taki,taki).Odpaliłam i na piskach ruszyłam.
***
Zaparkowałam samochód i wysiadłam.Skierowałam się do wejścia.
-Imię?-spytał ochroniarz
-Martina-odpowiedziałam
-Bardzo nie typowe,ale jest-odparł-proszę-i mnie przepuścił.Weszłam i poczułam zapach alkoholu i potu.Weszłam głębiej do pomieszczenia.
-Pani Martina?-usłyszałam za sobą i się obróciłam.Zobaczyłam mężczyznę w garniturze(taki)
-Tak-odpowiedziałam.
-Miło poznać-odparł i podał mi rękę(o tak)
-Ale pan elegancki-odparłam
-Zawsze-powiedział i się uśmiechną-Zapraszam-skierował rękę w stronę drzwi.
-Dziękuję-oparłam i zaczęłam kierować sie do drzwi.Po wejściu do pomieszczenia(widok z dołu,stoły i kanapy).Usiadłam a mężczyzna p przeciwnej stronie.
-Pan zna moje imię,ale ja pańskiego nie-odparłam
-No tak zapomniał bym...nazywam się Bond James Bond-odparł-jestem agentem
-T skoro jest pan agentem,czemu nie może pan załatwić swojej sprawy sam...oczywiście to dla mnie żaden problem ,ale tylko chcę wiedzieć-wytłumaczyłam sie
-Po prostu mnie tu znają i mógłbym stracić pracę przez coś takiego-odparł
-Aha-zamyśliłam się-a co to za zadanie?
-Prosił bym o zlikwidowanie pewnej kobiety-pokazał zdjęcie(taka)-ma na na pieńku ze mną i z prawem...
-Z panem?-zdziwiłam się
-Yyy...tak to moja była-odparł zakłopotany
-Aha...to zrozumiałe-odparłam a on sie zdziwił-wiele mężczyzn ma na pieńku ze swoimi eks-wytłumaczyłam sie
-No tak...zależało by mi na załatwieniu tego teraz-odparł
-Oczywiście...-nie skończyłam bo mi przerwał
-Proszę za mną...-wstał i podszedł do szyby-oto ona wskazał(tak tańczyła na scenie).
-Aha-zamyśliłam sie-więc mam ją skasować teraz i tu?
-Tak-odparł-To żaden problem?-spytał bo zauważył że rozglądam się po sali,wyrwana zza myśleń odparłam
-Nie skąd żaden-wytłumaczyłam się-załatwię to jeszcze dzisiaj-powiedziałam i się uśmiechnęłam.Po czym skierowałam się do wyjścia.Musze wymyślić jak t zrobić.
-Chwilka...-zatrzymał mnie
-Tak-spytałam
-Jak masz zamiar to zrobić?-spytał
-Nie wiem jeszcze?-odparłam-może wyjdę krzyknę ręce do góry,strzele w sufit i najprościej ją zastrzelę
-Pójdziesz do więzienia-powiedział
-Dlaczego?-spytałam
-Mają tu nie lada ochronę wystarczy że padnie strzał a już policja będzie w drodze.
-To wpłacę kaucje-wzruszyłam ramionami
-Nie...za morderstwo nie można wpłacić kaucji-odparł
-Aha...to jak mam to zrobić?-spytałam
-Spróbuj tak jak chciałaś,ale nie daj sie złapać-podpowiedział
-Ok...-powiedziałam i wyszłam.Szłam korytarzem aż weszłam do sali,rozejrzałam sie i zeszłam po schodach. Postawiłam zmienić plan.Poczekałam aż cel zejdzie ze sceny i podejdzie do baru po drinka i tak właśnie zrobiła .Zaczęłam iść w jej kierunku.Odpędziłam mężczyzn krzątających się koło niej.
-Śliczny taniec-pochwaliłam
-Ooo...dziękuję ale takie tam wymachy
-Ta...ma pani ochotę na drinka taki taniec trzeba uczcić,ja stawiam
-O dziękuję bardzo jesteś miła-podziękowała.A ja zamówiłam jej i sobie drinka.Rozmawiałyśmy tak o czymś i o niczym przez 2 godz. potem ona zaproponowała że mi pokaże swoją garderobę gdzie zazwyczaj siedzi,zgodziłam się bo przynajmniej nikt by nie widział jak umiera.Poszłyśmy do garderoby i weszłyśmy do środka.
-Miło się z panią gadało-odparłam
-Ale jak to,już idziesz a tak nam sie dobrze rozmawiało-zasmuciła się
-Ja...ja nigdzie nie idę-odparłam a ona zrobiła zdziwioną minę-ale ty tak-powiedziałam i strzeliłam.Ona opadła na ziemie ciężko oddychając.
-Pozdrowienia od Jamesa...-powiedziałam i już chciałam wychodzić-i do zobaczenia w piekle-po tych słowach wyszłam,zamykając za za sobą drzwi.Schowałam szybko broń na miejsce i weszłam na sale.Ale pech policja już była na miejscu...
---------------------------------------------------------------------------------
Długi rozdział 2 :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz