piątek, 14 marca 2014

,,Love"-Rozdział 9

Co teraz,teraz do domu...
---------------------------------------------------------------------------------
Szłam do domu,szłam,szłam i szłam aż doszłam.Weszłam do środka i podeszłam do panelu sterowania i zobaczyłam przecięty kabel.Cholera-powiedziałam do siebie zła,wypościłam kabel i zaczęłam chodzić po pokoju.Zatrzymałam się na chwile i pobiegłam do pokoju,Weszłam do łazienki umyłam się oraz włosy,po czym wyszłam,otworzyłam szafę i wyjęłam ubranie(to) i położyłam na łóżku.Poszłam z powrotem do łazienki i wysuszyłam włosy i zrobiłam makijaż(taki).Wyszłam z pomieszczenia i przebrałam się w przygotowane wcześniej ubranie.Po czym wzięłam torebkę(taką) włożyłam sobie telefon i zeszłam do holu otworzyłam szafeczkę na klucze i wzięłam od motoru(taki).Wyszłam z domu i skierowałam się garażu wyprowadziłam motor i wsiadłam po czym odpaliłam i ruszyłam.Konkretnie kierowałam się do dawnej znajomej,robi tatuaże a ja chciałam sobie zrobić nowy.Podjechałam pod zakład,zdjęłam kask i wzięłam kluczyki po czym skierowałam się do salonu.Weszłam do pomieszczenia i podeszłam do blatu.
-Dzień dobry,w czym mogę pomóc?-spytała znudzona dziewczyna nie patrząc na mnie tylko w gazetę
-Tak się nie wita klientów-powiedziała
-Bywa-powiedziała i wzruszyła ramionami nadal przeglądając pisemko.Poklepałam w blat i skierowałam się do biura.Weszłam bez pukania.Dziewczyna siedziała na fotelu i rozmawiała przez telefon.Zapukałam a ona spojrzała na mnie.Momentalnie się rozłączyła i wstała
-Martina...-powiedziała i mnie przytuliła-Tak dawno cie nie widziałam i o tobie nie słyszałam.
-No tak bywa-powiedziałam
-No...-usiadła z powrotem na krzesło-co cie do mnie sprowadza?
-Chce tatuaż-odparłam
-Ok-powiedziała.I skierowała się do specjalnego pokoju,ja podążyłam z nią.Zdjęłam bluzkę i rozpięłam stanik po czy m położyłam się na fotelu.
-Czyli plecy-powiedziała
-Tak-przytaknęłam-skrzydła
-Duże,małe?-spytała
-Duże-odparłam.Podczas czynności rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym.A jej wymsknęło się,że Aisza mnie szukało.Ja to olałam a potem powiedziała,że Aisza coś przeskrobała i wyjechała do USA.Gdy skończyła robić mi tatuaż,założyła folie a ja ubrałam się zapłaciłam,pożegnałam z nią i pojechałam do domu oczywiście Agata,bo tak się nazywa,musiała palnąć że Zayn jest w mieście i jeszcze dała mi jego wizytówkę.Mówiła że ma zakład tak jak ona,ciekawe-zastanawiałam się całą drogę do domu.Po przyjeździe naprawiłam MOS a ona naprawiła mi moje palce u ręki potem położyłam się spać...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 9  

sobota, 8 marca 2014

,,Love"-Rozdział 8

Mam w dupie że nie wiem o niem za wiele,przynajmniej mam co robić zresztą jutro wychodzę.
---------------------------------------------------------------------------------
Całowaliśmy się tak aż przyszedł ochroniarz kazał mu wyjść.On spojrzał mi w oczy:
-Wiesz co?-spytał
-Co?-odpowiedziałam pytająco z uśmiechem 
-W życiu w nikim się nie zakochałem,aż do dzisiaj-powiedział i mnie znowu pocałował(tak) a ja się uśmiechnęłam.Po czym on wyszedł i strażnik zamkną kratę.Podeszłam do kraty i spojrzałam, cofnęłam się kawałek i zastanowiłam.Wyjęłam znowu MP4-rkę i włączyłam playlistę.Położyłam się na łóżku i wystukiwałam sobie rytm.
***
Obudziłam się i przetarłam oczy,po czym podparłam się na łokciach.Wstałam i podeszłam do szafki.Wyjęłam wodę i napiłam się,odłożyłam butelkę i podeszłam do krat.
-O której wychodzę?-spytałam strażnika
-No nie wiem może nigdy-odparł,strażnik się zmienił przyszedł na miejsce tamtego.
-Kiedy wchodzę?-spytałam troszkę zła
-A co mnie to obchodzi.Dla mnie powinnaś tu zdechnąć i tyle.-odparł mi prosto w twarz.
-No najwidoczniej jestem za zła żeby wyjść z więzienia i nie pozwolić ci dostać premię czy tam podwyżkę.-po tych słowach strażnik otworzył drzwi celi,wszedł i zaczął mnie okładać kijem.Leżałam na podłodze i czekałam aż mnie wykończy bo co mogłam zrobić.Jak bym mu oddała siedziała bm kolejne ileś lat za bójkę ze strażnikiem.Choć nagle los się odmienił inni strażnicy wbiegli i zaczęli odciągać go ode mnie,a ten który mi zawsze pomagał podbiegł do mnie.Usłyszałam niewyraźne:
-Hej...nic ci nie jest...wszystko ok...-i nagle słuch wrócił a wraz z nim lęk że i on powróci.
-Chodź pomogę ci -powiedział 
-Nieee!!!!!!!Zostawcie mnie!!!!Nich już mi nikt nic nie robi!!!-krzyczałam płacząc(tak) i leżąc na ziemi.
-Nikt ci już nic nie zrobi.-wytłumaczył,po czym podciągną i przytulił,ja nadal nie przestawałam płakać.
-Ciiii...już przecież dzisiaj wychodzisz-oznajmił uspakajając.
***
Siedzieliśmy tak jakieś...10-20 min. aż się uspokoiłam wzięłam kilka wdechów.
-Już dobrze?-spytał
-Tak-odpowiedziałam i wyplątałam się z jego uścisku-Mam do ciebie pytanie?
-Jakie?Pewnie dlaczego ci tak pomagam co?-zaśmiał się
-Dokładnie-powiedziałam z powagą
-No więc...jak by ci to powiedzieć...miałem kiedyś córkę,gdy była mała umarła Maria,moja żona a jej matka,nie chciałem żeby się zatraciła,więc nie odstępowałem ją na krok,on dorastała a ja tego nie widziałem, zawsze była dla mnie moja małą księżniczką,ale i te lata kiedyś przemijają a ni się obejrzałem a trafiła tam tam gdzie nie powinna,tutaj.Miała tyle lat ile ty kiedy pewien mężczyzna zgwałcił ją i zabił właśnie w tym budynku.Nie mogłem wybaczyć sobie tego że jej przed tym nie uchroniłem-opowiedział
-Aha,rozumiem-powiedziałam,byłam cała we krwi.
-No a teraz chodź trzeba cię opatrzyć-powiedział i wstał po czym pomógł mi wstać.Skierowaliśmy się do pielęgniarki i tam młoda pielęgniarka opatrzyła mi nie bardziej zmasakrowane miejsca niż dwa połamane palce.Gdy kobieta mnie opatrzyła i zawinęła złamane palce wyszłam razem z Nim z gabinetu.
-No to chodź musisz się przebrać bo wchodzisz-powiedział
-Naprawdę-nie wierzyłam
-No tak,ochroniarz przyniesie twoje rzeczy bo już wychodzisz-odparł
-Fajnie-powiedziałam
-Musze tylko...zaraz wracam-powiedziałam i pobiegła po schodach do celi Lewego.To co zobaczyłam gdy stanęłam w progu celi zwaliło mnie z nóg.Ten skurwiel całował się z inną.Ochroniarz uderzył pałka o jeden z metalowych prętów a Lewy odwrócił głowę i spojrzał mi prosto w oczy,po czym odkleił się od dziewczyny i zapiął spodnie i podszedł do mnie.Ochroniarz nie otworzył drzwi celi.
-Co ci się stało?-spytał
-Nic-powiedziałam-a zresztą co cie to w ogóle obchodzi masz inną-zaczęłam odchodzić powoli od krat.
-Nie czekaj...chwila...ona dla mnie nic nie znaczy!!!-krzyczał
-O serio?-powiedziała dziewczyna.A ja obróciłam się na piecie i skierowałam się do ochroniarza.
-Już?-spytał
-Tak-odparłam
Po czym skierowaliśmy się do jego biura.Tam przebrałam się(to) i oddałam stare ubranie(przypominając).Wyszliśmy i udaliśmy się do odprawy.Tam oddali mi torbę i wpuścili na wolność.
Tak upragniona wolność.Co teraz,teraz do domu...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 8 :) hura!!!!



czwartek, 6 marca 2014

,,Love"-Rozdział 7

Trochę się nie fajnie zachowałam zostawiając Aisze ale musiałam się poważnie zastanowić na dym jej związkiem.
---------------------------------------------------------------------------------
***
Minęły 2 lata,a po tym wyjściu i zostawieniu Aiszy już do mnie więcej nie przychodziła.Znowu leżałam na łóżku.Nagle zadzwonił mój zegarek,to była MOS,odebrałam:
-Co chciałaś?-spytałam
-Chciałam się spytać czy pozwoliłaś Aiszy grzebać po szafkach w domu?-oznajmiła pytająco
-Nie nie pozwoliłam-usiadłam na łóżku zdziwiona
-No bo ona właśnie to robi...chwila właśnie wychodzi-odpowiedziała MOS
-Pozwól jej wyjść i sprawdź co zabrała...a i przygotuj mi strój na wyjście ten wiesz co lubię w miarę szybko i schowaj w krzakach-oznajmiłam-Wyśle faceta po nie
-Dobrze,a Aisza zabrała...-nie dokończyła bo coś się rozłączyło
-MOS odezwij się!!,MOS!!!..MOS!!-krzyczałam
-Cisza-warkną strażnik.Spojrzałam w stronę krat bardzo zła.Strażnik spojrzał w moją i wystraszył się.Musiałam mieć taka minę i śmierć w oczach,że mało go nie zabiłam,wzrokiem.Mężczyzna obrócił się do mnie tyłem i odetchną.Westchnęłam,spojrzałam na zegarek,był wyłączony.To był zły znak,ale co ja mogę w tej sytuacji zrobić.Jak z tą wyjdę zabije tego kto ją wyłączył,nawet jak to będzie Aisza.Nagle drzwi celi się otworzyły i wszedł przez nie On,miał na sobie to samo ubranie co na przesłuchaniu.Spojrzałam na niego.
-Co się stało?-spytał
-Nic-warknęłam
-Po warknięciu sadzę,że wręcz przeciwnie-odparł
-A wszystko się wali,a ja siedzę tutaj i nie mogę nic zrobić.
-Nie długo wyjdziesz-pocieszył mnie
-Ok,a...miała bym prośbę-odpowiedziałam
-Jaką?-spytał patrząc się przed siebie na ścianę
-Mógł byś mi przywieźć torbę z ubraniem?-spytałam
-Ok,a gdzie będzie?-spytał
-Przed domem-powiedziałam a on wstał i miał wchodzić-to ubranie ubiorę jak będę wychodzić
Kiwną głową i wyszedł.Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać.Myślałam tak zacięcie,że bardzo szybko zasnęłam.
***
Zostały mi tylko 2 dni i wychodzę.Myślałam że będzie gorzej...i było nie spałam prawie 4 tygodnie bo martwiłam się co z domem i MOS.Obudziłam się uśmiechnięta i podeszłam do krat.
-Kiedy śniadanie?-spytałam strażnika
-Za 20 min.-odparł
-Ok,dzięki-uśmiechnęłam się.Podeszłam do torby i wyjęłam MP4-ke.
***
Siedziałam i jadłam.Oczywiście siedziałam sama nie lubiłam z nikim siedzieć.Po skończeniu posiłku poszłam i oddałam tace po czym skierowałam się do celi.Na czas śniadania Cele są otwarte i nie zamykane.Usiałam na łóżku i po chwili weszli do mojej celi paczka której boja się wszyscy w więzieniu.Spojrzałam w ich stronę.
-No cześć-powiedział jeden z nich i usiadł koło mnie(to on)
-Cześć-powiedziałam bez emocji
-Nie widziałam cie tutaj ślicznotko-odpowiedział
-Serio?-spytałam i się do nie go odwróciłam-Siedzę już 8 lat 12 miesięcy i 29 dni
-Naprawdę?-zdziwił się-Taka ślicznotka a ja jej nie zauważyłem-powiedział i zaśmiał się do reszty chłopaków z bandy.
-Mnie to nie śmieszy-powiedziałam bez emocji
-Aha-przestał się śmiać.-Dowiedziałem się że za 2 dni wychodzisz
-Dobrze żeś się dowiedział-pochwaliłam
-Teraz tak na serio-powiedział,wstał i podszedł do mnie-Wyjdźcie!!!-krzykną do chłopaków.A oni wyszli.
-Czego chcesz?-spytałam
-Heh nie domyśliłaś się jeszcze-powiedział 
-A wiesz że tak-powiedziałam i obróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu w oczy.A on mnie pocałował(tak) odwzajemniłam pocałunek i się zaczęło coś czego się zawsze bałam.
***
Rano obudziłam się a tego chłopaka nie było.Była tylko karteczka przeczytałam:
,,Musiałem iść strażnik mi kazał,ale było super musimy to powtórzyć" uśmiechnęłam się tylko i ubrałam.
Podeszła do krat i uświadomiłam sobie co zrobiłam.Przespałam się z nieznanym mi gościem i to jeszcze przestępca.Cofnęłam się w głąb celi.Nagle drzwi się otworzyły i wszedł przez nie On.
-No hej-powiedział
-Cześć-powiedziałam bez emocji
-Co się stało?-spytał i podszedł do mnie.Położył swoje ręce na moich biodrach i przysuną do siebie a ja go odepchnęłam-Nie podobało ci się wczoraj w nocy?-spytał z chytrym uśmieszkiem.
-Podobało,tylko chodzi o to że cie nie znam-powiedziałam
-No dobra...Nazywam się Michał Berny ,ale tutaj mówią mi Lewy bo szmugluję narkotyki.Mam 20 lat a trafiłem to za morderstwo tak jak ty.
-Skąd wiesz że...-nie dał mi skończyć
-Widziałem twoja kartę-odparł-No skoro wiesz o mnie już coś to może...-powiedział i przysuną mnie do siebie po czym zaczęliśmy się całować(tak).Mam w dupie że nie wiem o niem za wiele,przynajmiej mam co robić zresztą jutro wychodzę.
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 7

niedziela, 2 marca 2014

,,Love"-Rozdział 6

Zrobiłam się głodna,podeszłam do torby i wyjęłam wodę i spakowaną sałatkę usiadłam i zaczęłam jeść po czym znowu położyłam się spać...
---------------------------------------------------------------------------------
***
Minęły już 2 tygodnie,dzisiaj przychodzi do mnie w odwiedziny Aisza.Obawiam się,że nie była zadowolona gdy się dowiedziała,że tu trafiłam.Tu znacz do pierdla czy inaczej więzienia.Strażnik wyprowadził mnie z celi i zaczął prowadzić do miejsca rozmów.Weszłam Aisza jak tylko mnie zobaczyła wstała i mnie przytuliła.
-Boże,tak się martwiłam o ciebie-powiedziała i się ode mnie odkleiła.
-Dzięki,ale jak widzisz żyje,a nawet lepiej czuje się tu jak na wakacjach a za razem mogę się wyżyć.-powiedziałam i pokazując zaczęłam się kręcić i podchodzić do krzesła.Aisza była ubrana tak jak na co dzień(tak) a włosy miała koloru ciemny brąz jak kasztanowe.Usiadłyśmy,i zaczęłyśmy rozmawiać:
-No to jak tam?-spytała Aisza
-No spoko,jeszcze mnie nie zabili jak widzisz-wskazałam na siebie 
-No tak-powiedziała i spuściła głowę.
-Co jest?-spytałam 
-Nic,po prostu się zastanawiam kto mógł cię tu wsadzić...no wiesz do więzienia-mówiła nie pewnie
Nie ważne-Ja
-Na razie puki tu siedzę to nie ważne,ważniejsze jest to czy wszystko będzie ok z tobą jak z tond wyjdę.
-Ze mną tak,ale czy tobie na głowę nie walnie zanim z tond wyjdziesz
Kiedy ?-Aisza
-No własnie kiedy wychodzisz?-spytała
-Za 9 lat-odpowiedziałam bez emocji
-Kiedy?-spytała mega zdziwiona
-Za 9 lat-oznajmiłam znowu
-Boże,przecież jak ty będziesz wyglądała po tym wszystkim.-mówiła jakby do siebie. 
-Normalnie...tak myślę-zamyśliłam się,a ona spuściła głowę.Zapadła niezręczna cisza.Przerwała ją Aisza.
-A zastanawiałaś się chociaż,kto mógł to zrobić...na wiesz zakapował na ciebie.
-Nie wiem-oznajmiłam i na nią spojrzałam.
-Kiedy do mnie znowu przyjdziesz?-spytałam
-Nie wiem,nie mam teraz za dużo czasu...bo wiesz-zaczęła się bawić palcami
-No mów-powiedziałam i zaczęłam ruszać brwiami zachęcająco.
-Spotykam się z kimś-oznajmiła wreszcie
-No nareszcie,z kim?-spytałam
-Pamiętasz tych z którymi graliśmy w kosza?-odpowiedziała pytaniem na pytanie
-No-oznajmiłam uśmiechnięta
-No to podobał mi się Liam,wiesz który?-pytała
-No wiem,w klubie mi się przedstawili-oznajmiłam
-No i...jak to w klubie?-spytała i się spojrzała zdziwiona
-Nie zmieniaj tematu-powiedziałam trochę zła
-No dobra,chodzę z tym Liam'em,powiem że podobam mu się bardziej we włosach kasztanowych niż niebieskich-powiedziała i się zaśmiała a ja się poważnie zamyśliłam
-Coś się stało?-spytała zaniepokojona.Bez słowa wstałam i podeszłam do strażnika a on mnie wyprowadziła i zaprowadził do celi.Trochę się nie fajnie zachowałam zostawiając Aisze ale musiałam się poważnie zastanowić na dym jej związkiem.
---------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 6 :)