Mam w dupie że nie wiem o niem za wiele,przynajmniej mam co robić zresztą jutro wychodzę.
---------------------------------------------------------------------------------
Całowaliśmy się tak aż przyszedł ochroniarz kazał mu wyjść.On spojrzał mi w oczy:
-Wiesz co?-spytał
-Co?-odpowiedziałam pytająco z uśmiechem
-W życiu w nikim się nie zakochałem,aż do dzisiaj-powiedział i mnie znowu pocałował(tak) a ja się uśmiechnęłam.Po czym on wyszedł i strażnik zamkną kratę.Podeszłam do kraty i spojrzałam, cofnęłam się kawałek i zastanowiłam.Wyjęłam znowu MP4-rkę i włączyłam playlistę.Położyłam się na łóżku i wystukiwałam sobie rytm.
***
Obudziłam się i przetarłam oczy,po czym podparłam się na łokciach.Wstałam i podeszłam do szafki.Wyjęłam wodę i napiłam się,odłożyłam butelkę i podeszłam do krat.
-O której wychodzę?-spytałam strażnika
-No nie wiem może nigdy-odparł,strażnik się zmienił przyszedł na miejsce tamtego.
-Kiedy wchodzę?-spytałam troszkę zła
-A co mnie to obchodzi.Dla mnie powinnaś tu zdechnąć i tyle.-odparł mi prosto w twarz.
-No najwidoczniej jestem za zła żeby wyjść z więzienia i nie pozwolić ci dostać premię czy tam podwyżkę.-po tych słowach strażnik otworzył drzwi celi,wszedł i zaczął mnie okładać kijem.Leżałam na podłodze i czekałam aż mnie wykończy bo co mogłam zrobić.Jak bym mu oddała siedziała bm kolejne ileś lat za bójkę ze strażnikiem.Choć nagle los się odmienił inni strażnicy wbiegli i zaczęli odciągać go ode mnie,a ten który mi zawsze pomagał podbiegł do mnie.Usłyszałam niewyraźne:
-Hej...nic ci nie jest...wszystko ok...-i nagle słuch wrócił a wraz z nim lęk że i on powróci.
-Chodź pomogę ci -powiedział
-Nieee!!!!!!!Zostawcie mnie!!!!Nich już mi nikt nic nie robi!!!-krzyczałam płacząc(tak) i leżąc na ziemi.
-Nikt ci już nic nie zrobi.-wytłumaczył,po czym podciągną i przytulił,ja nadal nie przestawałam płakać.
-Ciiii...już przecież dzisiaj wychodzisz-oznajmił uspakajając.
***
Siedzieliśmy tak jakieś...10-20 min. aż się uspokoiłam wzięłam kilka wdechów.
-Już dobrze?-spytał
-Tak-odpowiedziałam i wyplątałam się z jego uścisku-Mam do ciebie pytanie?
-Jakie?Pewnie dlaczego ci tak pomagam co?-zaśmiał się
-Dokładnie-powiedziałam z powagą
-No więc...jak by ci to powiedzieć...miałem kiedyś córkę,gdy była mała umarła Maria,moja żona a jej matka,nie chciałem żeby się zatraciła,więc nie odstępowałem ją na krok,on dorastała a ja tego nie widziałem, zawsze była dla mnie moja małą księżniczką,ale i te lata kiedyś przemijają a ni się obejrzałem a trafiła tam tam gdzie nie powinna,tutaj.Miała tyle lat ile ty kiedy pewien mężczyzna zgwałcił ją i zabił właśnie w tym budynku.Nie mogłem wybaczyć sobie tego że jej przed tym nie uchroniłem-opowiedział
-Aha,rozumiem-powiedziałam,byłam cała we krwi.
-No a teraz chodź trzeba cię opatrzyć-powiedział i wstał po czym pomógł mi wstać.Skierowaliśmy się do pielęgniarki i tam młoda pielęgniarka opatrzyła mi nie bardziej zmasakrowane miejsca niż dwa połamane palce.Gdy kobieta mnie opatrzyła i zawinęła złamane palce wyszłam razem z Nim z gabinetu.
-No to chodź musisz się przebrać bo wchodzisz-powiedział
-Naprawdę-nie wierzyłam
-No tak,ochroniarz przyniesie twoje rzeczy bo już wychodzisz-odparł
-Fajnie-powiedziałam
-Musze tylko...zaraz wracam-powiedziałam i pobiegła po schodach do celi Lewego.To co zobaczyłam gdy stanęłam w progu celi zwaliło mnie z nóg.Ten skurwiel całował się z inną.Ochroniarz uderzył pałka o jeden z metalowych prętów a Lewy odwrócił głowę i spojrzał mi prosto w oczy,po czym odkleił się od dziewczyny i zapiął spodnie i podszedł do mnie.Ochroniarz nie otworzył drzwi celi.
-Co ci się stało?-spytał
-Nic-powiedziałam-a zresztą co cie to w ogóle obchodzi masz inną-zaczęłam odchodzić powoli od krat.
-Nie czekaj...chwila...ona dla mnie nic nie znaczy!!!-krzyczał
-O serio?-powiedziała dziewczyna.A ja obróciłam się na piecie i skierowałam się do ochroniarza.
-Już?-spytał
-Tak-odparłam
Po czym skierowaliśmy się do jego biura.Tam przebrałam się(to) i oddałam stare ubranie(przypominając).Wyszliśmy i udaliśmy się do odprawy.Tam oddali mi torbę i wpuścili na wolność.
Tak upragniona wolność.Co teraz,teraz do domu...
---------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 8 :) hura!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz